niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 2 "Powroty"

W jadalni panowała cisza przerywana brzękami sztućców i kielichów. Harry ciągle był zszokowany, że został zaproszony na obiad, nie potrafił się odezwać. Czuł się obco i nieswojo w towarzystwie ludzi, których kiedyś nienawidził. Jeszcze trzy lata temu pragnął ich śmierci oraz porażki. Wiedział, że nie powinien tak myśleć, ale wtedy nie potrafił spojrzeć inaczej. Przy wspólnym obiedzie zrozumiał, że Malfoyowie to taka sama rodzina jak każda inna. Chcieli stabilnego losu i szacunku społeczeństwa. Los sprawił, że doszli do tego inną drogą niż reszta. Harry zaczął zauważać, że Draco także cierpiał. Rok w Azkabanie na pewno go wymęczył i podłamał, mimo iż nie było już tam dementorów. Po wojnie, społeczeństwo czarodziejów przestało im ufać i wygnało je nad niezamieszkałe tereny jak Sahara czy wiecznie zmarźnięte tereny Rosji. Azkaban oddano ludziom. To jednak także nie było idealne rozwiązanie, o czym ministerstwo wiedziało, ale nie chciało nic z tym zrobić. Sytuacja była patowa. Zwykli ludzie dostali całkowitą władzę nad więźniami. Musieli tylko dbać, by przeżyli i dostawali jeść. Wielu strażników zatraciło się w tym i zaczęło wykorzystywać więźniów do swych własnych chorych zachcianek. Na twarzy Draco widniało kilka siniaków, a nadgarstki miał opuchnięte. Harry zaczął się zastanawiać czy delikatna uroda blondyna i jego krnąbrność nie spowodowały tych obrażeń. Nie śmiał go jednak o to pytać przy Narcyzie. Wiedział jednak, że musi się odezwać.
- Ma pani piękny ogród pani Malfoy - auror uśmiechnął się delikatnie patrząc przez okno na równe klomby róż.
- Och, dziękuję. Teraz mam dla nich mnóstwo czasu. Od kiedy Lucjusz.. - Narcyza zamilkła. W głębi serca kochała Lucjusza, jego dumę, niezależność, ale wiedziała, że lepiej jest bez niego. Ona i Draco mają szansę stać się normalną, szanowaną rodziną. Żona byłego śmierciożercy nie mogła znieść, gdy ludzie pokazywali ją palcami i obgadywali nie zmuszając się nawet do zniżenia głosu - Podlewam je codziennie, a wczoraj dostałam nową różę z Francji.
Na słowo Francja, Draco podniósł zaciekawiony głowę. Spojrzał na matkę, a w jego oczach iskrzyła rzadko spotykana radość.
- Alberto ją przywiózł. Powiedział, że wpadnie dziś po obiedzie. Nawiasem mówiąc trochę się spóźnia. - Narcyza spojrzała na stary zegar stojący w kącie.
Harry poczuł, że powinien już iść. Wstał i podszedł do Malfoyów.
- Dziękuję za obiad. Było naprawdę miło - uśmiechnął się lekko
Draco ścisnął dłoń Harrego i spojrzał na niego
- Dziękuję za uratowanie życia mojej matki. I za pomoc w walce.
- To moja praca - wybraniec skłonił się lekko i skierował się ku wyjściu.
Do rezydencji jak burza wparował chłopak. Harry szybko zauważył wysokiego bruneta z włosami opadającymi dużą grzywką na lewe oko. Ubrany był w dopasowane, białe rurki, czarny sweter i biały szalik przerzucony przez szyję. Zignorował Harrego i dopadł Draco zarzucając mu ręce na szyję. Ku szokowi aurora, nieznajomy pocałował blondyna prosto w usta i wyszeptał mu coś do ucha.
Harry lekko się zaczerwienił i wyszedł z domu, po drodze zawadzając o wazon, co nie uszło uwadze Narcyzy. Kobieta obserwowała chłopaka aż do chwili, gdy się deportował. Wtedy zwróciła uwagę na syna i jego przyjaciela.
- Witaj Alberto - delikatnie objęła bruneta.
- Witam pani Malfoy - Alberto miał bardzo delikatny głos. - gdy dowiedziałem, się że wypuścili Draco, musiałem przybyć i go zobaczyć. Nie widzieliśmy się od turnieju trójmagicznego. Stanowczo za długi czas. - po czym znów uwiesił się byłego sługi Czarnego Pana.
***************************************************************************
Harry aportował się prosto do swojego domu przy Grimmauld Place. Stworek kłaniał mu się w pas, gdy czarodziej zdejmował buty kierując się do salonu. Usiadł na kanapie, wyciągając nogi na stolik. Nie wiedząc kiedy, zasnął.
- Zabij niepotrzebnego - głos z nieznanego miejsca rozległ się na cmentarzu i Harry zobaczył jak zielony promień trafia prosto w Cedrica. Chłopak upadł tuż obok Harrego nie dając żadnych oznak życia...
- Krwi wroga odebrana siłą..ożyw swego przeciwnika - i w ręce pojawił się przerażający ból, gdy nóż przebijał się przez skórę docierając do krwi.
- Nie bój się śmierci Harry.. nigdy nie umierałem - strach kłębił się w głowie chłopaka...
Stał w zakazanym lesie naprzeciwko Voldemorta ze świadomością czekającej go śmierci. Zaklęcie uśmiercające leciało prosto w jego stronę,,
- Harry!? Obudź się - ciepła dłoń dotykała czoła młodego czarodzieja.
- Co?? Co się dzieje??.. - Potter gwałtownie wstał wyjmując różdżkę.
- Nic - to był głos Hermiony - Chciałam Cię odwiedzić, a ty spałeś, już miałam wychodzić..gdy złapały cię dreszcze. Nie mogłam cię dobudzić. Co ci się śniło? - twarz przyjaciółki wypełniona była troską.
- Voldemort.. - Harry oddychał ciężko - Śnił mi się cmentarz, zakazany las.. Jak ginąłem. - chłopak wtulił się w przyjaciółkę.
- Spokojnie Harry. To tylko sen. To już się nie powtórzy. - Hermiona uspokajała przyjaciela delikatnie gładząc go po plecach - co tam u ciebie?
- Uratowałem Narcyzę Malfoy i dowiedziałem się, że Malfoy jest gejem - wyrzucił z siebie na jednym wydechu.
Hermiona odsunęła się gwałtownie
- Kim jest Draco...?
- Gejem, przyszedł do niego chłopak i zaczęli się miziać - Harry starał się powiedzieć to bez emocji, wręcz z pogardą, ale nie wychodziło mu to.
- Czy to coś złego?
- Nie, końcu to nie moja sprawa, że Malfoy jest gejem. Przecież do łóżka mu nie zaglądam -chłopak wzruszył ramionami - Niedługo mam nocny dyżur. Chcę wziąć jeszcze prysznic. Przepraszam Hermiono, ale nie mam czas. - ton Harrego stał się obojętny.
Dziewczyna wstała i przytuliła przyjaciela. Wiedziała, że Harry zmienił się od wizyty u Malfoyów. Pokręciła głową i cicho wyszła deportując się.
Młody czarodziej uderzył pięścią w stół. Przymknął oczy głęboko oddychając.

Nie myśl o nim. To idiotyczne. Zganił się w duchu, nie mogąc wyrzucić z głowy, obrazu Draco całującego się z tamtym chłopakiem.

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dziękuję :* i obiecuję zwracać większą uwagę na literówki :)

      Usuń
  2. Wow akcja Wow więcej akcji wow

    OdpowiedzUsuń
  3. Czcionka coś się zmieniła zaraz na początku ;) Poza tym zdecydowanie za krótko. Co do stylu nie mam zastrzeżeń, jest więcej niż poprawny, piszesz ciekawie i wciągająco. Wystarczy tylko ogarnąć edytor tekstu, akapity i dialogi, a będzie ok :) W razie czego służę pomocą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I kolejny świetny rozdział, dołujesz mnie ;_;
    Też chcę tak pisać, oddaj trochę talentu :p
    Harry u Malfoy'ów na obiedzie, próbuję to sb wyobrazić o.O
    I spojrzenia mniędzy Harry'm a Draconem *.*
    To Draco ma chłopaka? Jakoś nie lubię tego Alberto xdd
    Harry zazdrosny *_*
    Chyba zaczynam przekonywać się do Drarry, co Ty ze mną robisz chłopie?
    Hahahah zwierzanie się przyjaciółce "Uratowałem matkę chłopaka, który jest gejem i do którego zacząłem coś czuć" xpp
    Krótki ;_; Mam nadzieję, że następny będzie dłuższy, bo za szybko mi się czyta :|
    Nie dość, że krótki to jeszcze szybko mi się akcja rozwijała, co nie za bardzo fajnie wychodzi. Polecam więcej szczegółów ;3
    Mam nadzieję, że nie zawiodę się na nn <3
    Życzę Weny <3
    Pozdraiwam,
    ~Rose Evans

    OdpowiedzUsuń