piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 1 "Wolność"

Masywne, czarne wrota Azkabanu otworzyły się na oścież. Po chwili z więzienia wyszło kilka osób. Na przodzie szło dwóch strażników. Mieli na sobie czarne szaty, ich twarze zasłaniały maski, a w dłoniach trzymali różdżki. Tuż za nimi zmęczonym krokiem dreptał młodo wyglądający, blond włosy chłopak. Miał na sobie postrzępioną, szarą szatę, a jego twarz wyglądała wręcz upiornie. Draco Malfoy nie był już przystojnym arystokratą, którego szlachetność było widać na każdym kroku. Po roku spędzonym w Azkabanie, młody czarodziej był wrakiem człowieka. Jego włosy straciły blask i jedwabistość. Chód stał się ciężki i wymęczony. Na całym ciele widać było siniaki, blizny i zapuchnięcia. Draco był dla strażników zabawką, na której lubili się wyżyć. Tuż za więźniem szli dwaj kolejni strażnicy. Patrzyli na niego z odrazą i obelgą widoczną w oczach. Kiedy tylko grupa wyszła na wielki plac przed budynkiem, Draco podbiegł do matki. Narcyza uśmiechnęła się tuląc do siebie syna. Blondyn uklęknął, chowając twarz w jej ramionach. Miał już dosyć dręczenia i upokarzania. Zapłakał, uświadamiając sobie, że jest wolny. Głęboko odetchnął i podniósł się z kolan, uśmiechając się mimo łez.
- Do domu - Narcyza objęła mocno syna i deportowała się z nim do Malfoy Manor. Rezydencja Malfoy'ów ciągle była niesamowitym miejscem. Narcyza dołożyła wszelkich starań, aby ministerstwo jej nie zarekwirowało, jako odszkodowania za poczynania Lucjusza i Dracona. Teraz blondynka szybkim krokiem prowadziła syna ku drzwiom apartamentu. Po raz pierwszy od ponad roku, mogli razem zjeść obiad.
- Tak się cieszę, że już wróciłeś - Narcyza siedziała tuż przy synu - chciałam cię odwiedzić, ale ministerstwo skutecznie to utrudniało. - ściszyła głos - Ciągle nam nie ufają. Sądzili, że chciałam dać ci różdżkę.  Draco przymknął oczy
- Jestem już w domu. Nie mówmy o tym, proszę - głos chłopaka ciągle był delikatny. Resztę obiadu zjedli w milczeniu. Po skończonym deserze, Draco przytulił się do matki
- Wszystko będzie już dobrze. Rozmawiałam z kilkoma ludźmi, którzy mogliby cię zatrudnić..
- Jutro - wyszeptał blondyn zasypiając.
Głośne krzyki obudziły Dracona. Chłopak poderwał się i wyjął z kieszeni różdżkę. Domem wstrząsnął wybuch, który utworzył głęboką dziurę w ścianie. Przez nią, blondyn zobaczył jak jego matka walczy z zamaskowanymi czarodziejami niszczącymi ich dom. Draco natychmiast do niej podbiegł. Bał się, bo napastników było dziewięciu. Nie mamy szans, powiedział w duchu załamany. Nagle na teren posesji aportowało się kilkanaście osób w niebieskich szatach. Aurorzy zaczęli obezwładniać atakujących. W tłumie przybyłych, Draco zobaczył Harry'ego Pottera. Brunet ubrany w niebieską szatę, w okularach i wiecznie rozczochranych włosach wyglądał wręcz oszałamiająco. Draco zbił się w duchu za takie myśli. Słysząc krzyk kobiety, Draco zamarł. Zauważył, jak jego matce różdżka wypada z dłoni, a w jej stronę kieruje się zielony promień niosący śmierć. Blondyn już podnosił różdżkę, zamierzając zabić atakującego. Nie zważając na konsekwencje, uniósł swoją broń.
- Nie rób tego - Draco zobaczył, jak Potter ożywia marmurowego psa, który zasłonił Narcyzę. Zaklęcie odbiło się od zwierzęcia, które rzuciło się na napastnika. Potter uratował moją matkę, Draco otworzył zdziwiony oczy, po czym poczuł niemożliwy do zniesienia ból. Upadł, mdlejąc. Ostatnią rzeczą, jaką widział, był Harry mamroczący jakieś zaklęcia.
Słońce przedarło się przez zasłony pokoju oświetlając zielone ściany. Draco natychmiast zamknął oczy. Po roku w Azkabanie, nie był przyzwyczajony do światła. Jęknął, gdy poczuł ból w okolicy żołądka. Blondyn nieprzytomnym wzrokiem rozejrzał się po pokoju. Był sam, leżał w łóżku postawionym tuż obok okna. Naprzeciwko stało dębowe biurko, a na nim pergamin i pióra. Ulubione narzędzia Dracona. Mało kto wiedział, że były ślizgon był artystą. Pisał wiersze i teksty piosenek. Na widok swoich atrybutów, uśmiechnął się delikatnie i wtulił w poduszkę. Był w domu, wolny, a jego matka była cała. Ale czy na pewno? Niemal w tej samej sekundzie Draco wyskoczył z łóżka wybiegając z pokoju. Nie zważał na bóle, które go łapały. Po parunastu sekundach, zdyszany opierał się o poręcz schodów, gdy zobaczył, że Narcyza siedzi w kanapie i rozmawia z Harry'm Potterem. Brunet miał poszarpaną szatę, a na twarzy dwa porządne siniaki. Blondyn nie potrafił podejść. Przez cały okres ich wspólnej edukacji, Draco był zawsze niemiły dla Harry'ego. Nie życzył mu śmierci, nie był swoim ojcem. Ale chciał, żeby cierpiał. Malfoy zazdrościł Harry'emu szacunku jakim darzyło go społeczeństwo. Szacunku, który nie był wywołany strachem i bogactwem jak w przypadku Malfoy'a, ale walką ze złem. Walką o przetrwanie. Walką o lepszy los dla świata. Draco nie chciał być zły, ojciec zmusił go do przyjęcia mrocznego znaku. Kazał mu przygotować wszystko, by Dumbledore umarł. On i czarny pan byli dla Draco najgorszymi katami. Szanował ich i nienawidził. Bał się i chciał zasłużyć na ich uwagę. Kiedy wreszcie, Voldemort zginął, a Lucjusz trafił na dożywocie do Azkabanu, Draco odetchnął. Był wolny. Mógł zasłużyć na szacunek społeczeństwa własnymi siłami. To właśnie przesądziło, że blondyn zebrał siły i podszedł stając przed Potterem.
- Ja..dziękuję - zmusił się do spojrzenia mu w oczy.
Harry przyjął spojrzenie. Jego oczy wyrażały lekkie zdziwienie i radość. Dopiero teraz, Draco zauważył jak zielone oczy wybrańca oddają jego urok. Zdecydowanie była to najładniejsza część wyglądu aurora.
- Nie ma za co. Taka moja praca Malfoy - Harry wzruszył ramionami.
Draco spuścił wzrok. Spodziewał się tego, ale i tak dobiła go obojętność Pottera. Wiedział, że na nią zasłużył, ale był gotowy zrobić wszystko, by nikt nie pamiętał o jego przeszłości. To przez nią, blondyn wiedział, że nigdy nie zasłuży na przyjaźń Harry'ego.
Narcyza przyglądała się scenie lekko zaskoczona. Zawsze znała Draco jako inteligentnego, odważnego i pewnego swoich słów człowieka. Rozumiała, że Azkaban mógł lekko go podłamać, ale nie całkowicie zmienić. Dracon nigdy nie był zawstydzony. Jego wzrok biegł po salonie zawsze wracając do Harry'ego. Narcyza wiedziała, że musi to zbadać. Teraz jej syn był najważniejszy.
- Draco, siadaj. Musisz odpoczywać. - Narcyza szybko wstała i biorąc syna pod ramię posadziła go na sofie. Sama usiadła obok i spojrzała na Harry'ego - Zastanawialiśmy się kto mógł to zorganizować ten atak - spojrzała oczekująco na bruneta.
Harry odłożył kielich wina
- Myślimy, że to ekstremiści uprzedzeni do byłych śmierciożerców i ich rodzin. Ostatnimi czasy zdarzyło się kilka ataków na domy byłych sług Voldemorta. Dom Crabbe'ów, Rosier'ów... Oczywiście są to akcje spontaniczne, łatwo je namierzyć i w porę powstrzymać. Ministerstwo odblokuje wasze depozyty pieniężne, byście mogli naprawić szkody. - Harry przypomniał sobie rozmowę z ministrem i wszelkie jego dyspozycje
- Użycie przez was różdżek było całkowicie uzasadnione, więc Departament Prawa Czarodziejów nie wyciągnie konsekwencji. Nawet wobec ciebie... Draco - Harry pierwszy raz użył imienia Malfoy'a. Sam nie wiedział czemu to robi. Poczuł, że powinien tak mówić. Kiedy wypowiedział to imię, zauważył, że jest ładne. Uśmiechnął się w duchu na tą myśl.
Draco podniósł głowę słysząc swoje imię z ust Pottera. Odetchnął ze świadomością, że złoty chłopiec potrafi nazwać go po ludzku. Słysząc bicie zegara zerknął na niego i zobaczył godzinę trzynastą. Równo o tej godzinie Malfoy'owie jadali obiad. Narcyza wstała, a zaraz potem zrobił to Harry.
- Naprawdę jeszcze raz dziękuję za pomoc. Jesteśmy okropnie wdzięczni. Znowu zawdzięczamy ci życie - uśmiechnęła się.
Harry pokiwał głową i zaczął kierować się ku wyjściu.
- Może niech zostanie na obiedzie? - z ust blondyna wypadły słowa, których znaczenie pojął dopiero po ich wypowiedzeniu. Odwrócił wzrok, chcąc ukryć rumieniec.
Narcyza szybko zlustrowała sytuację. Prostując się z godnością, podeszła do Harry'ego.
- To dobry pomysł. Zapraszamy - położyła mu dłoń na ramieniu kierując w stronę jadalni.

Draco uśmiechnął się wyciągając na sofie. Dawny ślizgon powoli wracał, z czego blondyn ogromnie się cieszył.

8 komentarzy:

  1. ciekawe co bedzie po obiedzie? deser??

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmm bardzo mi się podoba pierwszy rozdział :) Osobiście uwielbiam nie kanonicznego Draco, wiec dla mnie jest to jak najbardziej plus :) Czekam na kolejne rozdziały, postaram się na bieżąco komentować wszystkie :)
    A na razie życzę weny, czasu i możliwości :3
    ~Seme

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezłe. Ciekawe co będzie dalej... Draco-uke. Jakaś odmiana, a nie to co wszędzie. Weny ~.^

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi tez sie spodbal rozdzial, wgl lubie czytac draco qiec same masz plusy u mnie, czekam na nastepne rozdzial, i jestem ciekawy co po obiedzie bedzie, :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest ok, ale czyta się to koszmarnie. Wyslij mi to na maila sunshine91@spoko.pl
    poprawie Ci ten rozdział. Wszystko sie zlewa, dialogi z narracja itp. Trzeba to poprawic, a tak to pomysl ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, jedyny minus jaki widzę to dialogi wpisane w tekst. Czekam na następny rozdział ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Merlinie, nadal nie mogę pojąć, jak Ty to robisz?
    Ja tak bardzo nie cierpię Drarry, a Ty po prostu jednym rozdziałem sprawiłeś, że chcę więcej o.O
    W porównaniu do "Bladej Nocy" tu zdania są pisane trochę nie przemyślanie.
    "Narcyza wiedziała, że musi to zbadać. Teraz jej syn był najważniejszy.
    - Draco, siadaj. Musisz odpoczywać. - Narcyza szybko wstała i biorąc syna pod ramię posadziła go na sofie..."
    W krótkim czasie użyłeś dwa razy imienia "Narcyza" co jakoś mi nie pasuje, ale nie jest też tak źle ;)
    Ekstremiści powiadasz? Pierwszy raz natknęłam się na bloga, na którym są oni wprowadzeni do historii, plus dla Ciebie :D
    "Jesteśmy okropnie wdzięczni. Znowu zawdzięczamy ci życie" wdzięczni i zawdzięczamy w zdaniach koło siebie- to też nie brzmi za dobrze. Może lepiej by brzmiało "Jesteśmy Ci wdzięczni, że po raz kolejny uratowałeś Nam życie"
    Coś czuję, że w kolejnych rozdziałach pojawi się Lucek, ale nie dowiem się, dopóki nie przeczytam ;)
    Więc bez zbędnych przedłużeń, w kilku słowach powiem, że blog już wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Lecę czytać dalej, zostało mi tylko 10 rozdziałów ;P
    Życzę weny, naprawdę mnóstwo weny, abyś mógł kontynuować pisanie zarówno tego, jak i reszty Twoich twórczości <3
    Pozdrawiam,
    ~Rose Lily Evans

    PS: Komentarz krótki, ale muszę zostawić coś na resztę notek :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Może po prostu mam talent? :)
    A tak naprawdę drarry to naprawdę fajny moim zdaniem pairing i staram się przekonać do niego czytelników. Jeżeli dobrze mi to wychodzi, to naprawdę się cieszę i dziękuję Merlinowi.
    Tak, ale na obronę pisałem chcąc go zaprezentować jak najszybciej światu. Z każdym następnym rozdziałem jest lepiej.
    Tak, musisz czytać by dowiedzieć kto się pojawi w historii :)
    Dziękuję, dziękuję, dziękuję <3
    Pozdrawiam
    ~ Kawaiiiiboy alias Poko alias Lucius <3

    OdpowiedzUsuń